年2004月07日01 :: 09:05
A Muka bez szkoły dostaje
takzwanego zajoba, właszcza gdy koncertów brak.
Posiadanie znajomych, którzy są szczęsliwymi, lub też nie, tegorocznymi aboslwentami Liceum Ogólnokształcącego nie jest zbytnio pozytywne. Zwłaszcza,gdy posiada się ich w większej ilości niż znajomych z mukowego rocznika (Czarnobyl 86'). Zaliczenia i egzaminy. Jednak nie radośnie jest tak nagle stać sie dorosłym.
Czy łysi są aż tacy głupi? Żeby przychodzić i bić moich kumpli tuż obok posterunku i w dodatku przy kamerach policyjnych?
コメント (9)
年2004月07日02 :: 12:04
Czy ja jestem nieodpowiedzialna? Czy starzy nie mogą mnie zostawić na kilka dni w domu samej dla świetego spokoju? Nawet nie samej - z bratem (starszym ojoj!).
Nigdzie nie wyjeżdzają nigdy, chyba, że muszą (na pogrzeb?) . A hu! Toż to brak zaufania do Muki! Muk czuje się poniżyony i niedowartościowany. Oh jakie to negatywne!
Co takiego złego może zrobiźć Muk podczas ich niobecność? Jakby mieli jakąś władzę nad Mukiem... A przecież nie mają.
Muk idzie się pochlastać czerstwą bułką i zanurzyć w otchłaniu dymu papierosowego i aromacie kawy...
コメント (4)
年2004月07日03 :: 22:39
Kupiłam sobie ostatnio 4 jabłka i czereśni chyba pół kilo, by móc jeść, gdyż jedzenia moich starych i brata tykać nie będę. Bo w tym domu nie można nie tylko żyć, ale też korzystać z ich
popżywienia. Jako że Muka kupować nie bardzo umie, to jabłka zakupiła dość poobijane. Ale dało się zjeść.
Czereśnie wyrzuciłam przez balkon, bo trochę mi spleśniały...
Poczęstuje ktoś pomidorem?
Ah! Ahah! Aha! A! uuu
Ahu...
コメント (11)
年2004月07日14 :: 23:00
Moja niewyczerpana oda do radości:
.
コメント (3)
年2004月07日17 :: 10:55
Muka nie będzie nic pisać, bo aktualnie jest cierpiącą męczennicą; wszystko ją przytłacza i nic nie wychodzi; zawaliła co miała zawalić, przepiła kasę, ktorej wydawać nie miała, uraziła, skrzywidziła, zepsuła.
Olewatory włączone.
Muka otrzymuje status pokrzywdzonej-olanej-wygnanej i idzie się zajebać. Tak - upijmy się. Towarzystwo się znajdzie - choćby ten zżulony kretyn, który nie rozumie słowa 'Nie' (Ale nie każdy musi rozumieć, prawda?)
Nysę mam za sobą, pora na Woodstock.
コメント (3)
年2004月07日19 :: 16:58
I była nuda przez pierwszy tydzień. I trzydniowa praca przerwana nagłym wypadem do Nysy. A potem choroba spowodowana nocą spedzoną w lochach (Muk robi z siebie wrażliwą niewiastę?). Potem spotkania z chłopcami i dziewczynkami zbuntowanymi. Potem mrok, mrok i mrok.
Niezmierna ciemnota.
Teraz oczekiwania na Woodstock i depresja spowodowana brakiem finduszy. Czy w tym roku to ja będę jak ten Alek, co ze (słownie)
czterema złotymi wylądował w Żarach?
A te filmy włoskie? Zostanę fanką.
I koniec z gotykiem. Przerwa conajmniej półroczna. Ile można? Zostańcie wyznawcami Szatyna.
A teraz wpadam w alkoholizm, bo codzinnie wieczór zaczyna się od tej samej knajpy, a kończy na takich, do których teraz bym nie trafiła (bo tras do owych nie spamiętam).
I miał być kurs i gra na gitarze. I mieli być piękni mężczyźni i przystojne kobiety. I miała być muzyka i wino
'czerwone do utraty tchu'.
I może jest fajnie, gdyby nie ta choroba. Teraz przecież piję więcej mleka niż alkoholu?
Słońce.
I impreza w czwartek, imieniny w piątek, koncert w sobotę, powroty, powroty, powroty, Woodstock. I tęsknie za ludźmi.
I kolczyk w języku w planach na sierpień. Oraz przyjazdy, przyjazdy, odjazdy, wypady. Bielawa, Hunterfest, Grodków?
Tylko skąd kasa i ludzie.
Czemu się boisz? Ja naprawdę nie mam obsesji. Schlebiasz sobie. znam twoje myśli. Istotnie to narcyzm. Następnym razem zmienisz zdanie.
Mukowe wakacje. Pełen optymizm zamknięty butelce po pięknej, białej, słodkiej Varnie.
コメント (2)
年2004月07日21 :: 02:35
Miłość utracona?
Bezbronne
oczy
Bezbronne
usta
Bezbronne
ręce
Udawany cichy śmiech
Histeryczny w nocy
zew
I
obcy świat
Opadniętych chęci
pieśń
I wyrwany z trzewi
krzyk
W wielkiej pustce studni męce
Głęboki żal
Tak tu
przyjdź i proszę,
proszę
Całuj mnie
Całuj woń i smutku cień
Tylko tyle dziś z
przeszłości
Tylko małe ziarnko w światła
W smudze tej
Okręt spełnionych
snów
I fala burząca chęć
Nadzieja widm niespełnionych mar
Horyzont marzeń - kres
Wędrówki tej
Brutalny tak że
nie wiem
Jak wstać...
Dedykuję temu, który nie chce mnie znać i powoduje ten znienawidzony przeze mnie stan, którego pozbyć się nie mogę i przez który cierpię; Dziekując mu jednocześnie za to, że mam po co żyć.
コメント (6)
年2004月07日26 :: 17:27
Jutro wyjezdzam na Łuctok. Spakowana, przygotowana.
Brakuje tylko jednego.
Wrzucam rogal na twarz i żyję planami. Życzcie dobrej.
Ps. Jeśli ktoś na Kostrzyńskie pole dojedzie to - 691753620
コメント (6)
made by
Muka